Sezon Karpiowy może trwać cały rok, w moim przypadku „prawie” tak jest, a czemu prawie? Zapraszam do poradnika, w którym opiszę Wam mój styl i sposób łowienia na przestrzeni całego roku 🙂
Wiosna…
Którą osobiście uwielbiam. Wszystko budzi się do życia, a wraz z nim karpie, które zaczynają szukać jedzenia po zimowym letargu. Płytka partia wody… to właśnie na Niej najbardziej się skupiam, ponieważ to właśnie tam mikroorganizmy budzą się do życia, to tam docierają promienie słoneczne i nagrzewają płytszą partię wody. Na przełomie marca/maja na swoje zasiadki staram się wybierać płytkie zbiorniki, bardziej nasłonecznione, ponieważ słońce które jest jeszcze dość nisko oraz drzewa które znajdują się bezpośrednio przy zbiorniku mogą ograniczać dostęp promieni słonecznych.
Dobór przynęty? Na nią również składa się dużo czynników, tj.:
• Ilość białorybu na akwenie
• Występowanie raków
• Rodzaj dna
Przeważnie staram się dobierać drobne przynęty, często zbalansowane lub pływające, a smaki? Na pewno na każdy zestaw oscyluje w różnego rodzaju smak/zapach z racji, iż zaobserwowałem na przestrzeni lat, że karpie są odmienne i nie trzymają się jednego schematu. Zanętą którą osobiście stosuje jest drobny pellet, który ma za zadanie zwabienie ryb, a także drobne ziarna w postaci rzepiku, konopi i kukurydzy z puszki, która jest bardziej przyswajalna w zimnej wodzie niż kukurydza gotowana.

Lato…
Upragnione przez wielu z Nas, ale jak i wszędzie znajdą się wyjątki 🙂
Ja osobiście lubię połączyć moją pasję jaką jest Karpiarstwo z chwilą wytchnienia i odpoczynku, stąd też lato to moja najlepsza pora roku. Tutaj możliwości Nam się rozszerzają, ponieważ możemy dobrać zbiorniki głębsze z racji, iż woda na przestrzeni czerwca-września jest w granicach powyżej 15 stopni.
Świetnym rozwiązaniem, który przede wszystkim stosuje to ulokowanie zestawów obok roślinności. One wytwarzają dodatkowy tlen w wodzie, cień dla ryb, oraz pożywienie, które się na nich znajduje. Wszelkie grążele, trzcinowiska, moczarka – to świetne miejsce, aby w okolicy położyć swój zestaw. W zależności od akwenów – co w Nich występuje, mając w swoim obszarze powalone drzewa, korzenie, gałęzie, warto ulokować tam jeden z Naszych zestawów, ponieważ tam też możemy napotkać raciecznice, ślimaki, które są naturalnym pożywieniem dla karpi oraz amurów. Co do ilości zanęty stosuje jej więcej – zwłaszcza kulki zanętowe, ziarna w postaci orzecha tygrysiego oraz kukurydzy, jeśli mam w planach złowić amura. To złoty środek na Niego, ale też pamiętajmy o leszczach… one też ją uwielbiają.
Jesień…
Klimatyczna, piękna ma to coś w sobie, ale według mnie najtrudniejsza 😉
To właśnie na tym etapie woda zdecydowanie się ochładza na przełomie września – listopada. To tutaj ryby potrzebują nabrać masy, aby przetrwać zimę i nie zgubić zbędnych kilogramów, ale właśnie, gdzie szukać ryby? Woda może mieć 14 stopni, ale też i 6 stopni. To bardzo trudne pytanie, a jego odpowiedź jest wymagająca i niejednoznaczna. Ryby w ciągu dalszym przebywają na płytkich partiach wody, zwłaszcza gdy mamy słoneczne dni, a noce nie zeszły poniżej 5 stopni. Staram się szukać alternatywy i dobierać akweny/stanowiska tak, aby mieć dostęp zarówno do płytkiej jak i głębokiej partii wody. Każdy zestaw lokuje na różnych głębokościach i wręcz ,,szukam,, oznak żerowania karpi w postaci spławów, bąbli, jakichkolwiek ruchów w wodzie.
Co do przynęty to śmiało sięgam po większy kaliber. Waftersy o średnicy 20mm, Bałwanki 16mm + 20mm z połączenia kulki pływającej oraz haczykowej. Karpie pobierają naszą przynętę chętniej oraz pewniej, ponieważ ich metabolizm jest zwiększony i szybciej trawią Naszą zanętę. Z doborem przynęty jest także podobnie – stosuje różne ,,gabaryty,, na jednym zestawie drobno, na drugim troszkę grubiej. Z kolei w zanęcie również bardziej dominuje drobna frakcja. Ale, gdy z kolei wypracuje tą jesienna rybę, tego jesiennego Konia to zadowolenie na twarzy nie znika 🙂

Zima…
To już bardzo delikatny temat. Wielu z Nas Karpiarzy odpuszcza łowienie na przełomie Grudnia-Lutego z prostej przyczyny jaką są niskie lub ujemne temperatury.
Coraz więcej łowisk oferuje udogodnienia w postaci domków, prądów, więc mamy większe pole manewru i udogodnień. Ja z kolei lubię wyskoczyć nad wodę w tych okresach, ale raczej są to spontany i szybkie dniówki wręcz wypady kilkugodzinne.
Dobieram wtedy jak najgłębszą część zbiornika i lokuje swój zestaw wyłącznie z małą siatką PVA z miksem szybko pracującym z drobną frakcją. Przynęta to również minimalizm, nieraz w grę wchodzi pojedynczy Pop’Up 12mm. Ale ta sceneria… Gdy uda się wypracować rybę, a przy szczęściu będzie leżał śnieg – to zdjęcie zapamiętamy na pewno na bardzo długo! 🙂
Do zobaczenia nad wodą!
Autor Piotr Kociuruba
Pasjonat wędkarstwa karpiowego.
Facebook – Piotrek Kociuruba (Koci)
Instagram – piotrek_kociuruba_prologic_bc
TikTok – piotrek_kociuruba