Dla wielu wędkarzy chłodniejsze miesiące są równoznaczne z końcem sezonu, ja natomiast staram się wykorzystać każdy miesiąc bez względu na aurę – oczywiście wtedy, gdy tylko pozwala mi na to czas i gdy jezioro nie jest skute lodem. Do tej pory cieszyłam się z mieszkania na północy Polski, ponieważ aż do niedawna panowała tu wyjątkowo przyjemna pogoda, a zima pojawiła się nagle i bez zapowiedzi. Pozostaje mi nic innego jak tylko mieć nadzieję, że równie szybko ustąpi.
Nawet zimą wędkowanie może być bardzo komfortowe
Myślę, że nic nie jest w stanie zniszczyć bardziej zasiadki karpiowej o tej porze roku od ochłodzenia organizmu. Tak więc niezależnie od tego czy wybieramy się na kilka godzin nad wodę, czy może jednak preferujemy dłuższe zasiadki to nasz komfort powinniśmy stawiać na pierwszym miejscu.
Jeśli chodzi o kilkugodzinne wypady to kluczowy jest przede wszystkim nasz ubiór. Nie ma nic gorszego niż siedzenie przemoczonym i przemarzniętym nad brzegiem wody w oczekiwaniu na branie. Dlatego polecam zainwestowanie w dobrej jakości ciepłe ubrania, bądź chociaż wybór dobrych środków do prania i impregnacji. Ja dzięki nim uratowałam moją ulubioną zimową kurtkę wędkarską. Po niezliczonej ilości prań straciła ona swoje właściwości wodoodporne i zaczęła pochłaniać wodę. Jednak po impregnacji jest jak nowa, a woda po niej spływa co jest ogromnym plusem. Uzupełnieniem ubioru powinna być ciepła czapka – ludzie ponoć przez głowę tracą najszybciej ciepło. Kalosze, bądź ciepłe i zaimpregnowane obuwie to także obowiązkowy element karpiowego ubioru o tej porze roku.
Polecam zabrać ze sobą czajnik z palnikiem, tak abyśmy mogli w dowolnym momencie zrobić sobie rozgrzewający napój, a jeśli chcemy ograniczyć ilość rzeczy to termos z gorącą herbatą zda egzamin.
Jeśli chodzi o te dłuższe wypady to; wiele łowisk oferuje domki, które są świetnym rozwiązaniem na obecnie panujący zimowy okres. Jednak wiem, że nie wszyscy są fanami takich rozwiązań i od lat są wierni swoim namiotom. Wtedy z pomocą przychodzą piecyki – elektryczne czyli tak zwane farelki, gazowe oraz na paliwo ciekłe, a konkretniej naftę. W ostatnich latach zauważyłam, że coraz popularniejsze stają się nagrzewnice webasto.
W swoim życiu używałam przeróżne piecyki – myślę, że wachlarz propozycji jest na tyle szeroki, że każdy karpiarz może znaleźć rozwiązanie idealnie dla siebie. W ekstremalnych mrozach te piecyki i ogrzewacze są obowiązkowe, z kolei podczas nieco wyższej, ale nadal niskiej temperatury możemy sięgnąć po rozwiązania takie jak; ogrzewane koce – niedawno firma karpiowa z którą współpracuję wprowadziła do oferty właśnie taki produkt. To bardzo fajne rozwiązanie, bowiem taki koc możemy umieścić pod śpiworem i będzie nas on ogrzewał. Koc zakończony jest wejściem USB-C, dzięki czemu możemy podłączyć go po prostu do naszego power banka.
Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest termofor, który napełniamy gorącą wodą, wkładamy do śpiwora i cieszymy się wysoką, komfortową temperaturą.
Myślę, że każdy z was znajdzie idealne rozwiązanie, tak aby zasiadka karpiowa w zimowej scenerii nie była koszmarem, a przepięknym doświadczeniem życiowym.

Karpiowy obóz na zimniejsze pory roku
Nawet i na kilkugodzinnych wypadach można rozbić małe „obozowisko”, tak abyśmy czuli się komfortowo. Mam tu na myśli np. duży parasol, który często można rozłożyć pod kątem, jak także szybko rozkładające się namioty jak mój ukochany Fox Easy Shelter+. Rozkłada się go w kilka sekund, a składanie go zajmuje również tyle co nic. Pewnie myślicie – po co namiot na kilka godzin? Można sobie w nim rozłożyć fotel, schować sprzęt, jak także ochronić się przed śniegiem i deszczem.
Z kolei podczas dłuższych zasiadek musimy sięgnąć oczywiście po pełny namiot z podłogą i obowiązkowo narzutą, która stanowi bardzo cenną warstwę izolacyjną. Ma ona jeszcze jeden ogromny atut – dzięki niej możemy spakować namiot do pokrowca, a narzutę wypłukać i wysuszyć bez problemu w domu – zajmuje ona znacznie mniej miejsca niż namiot. Jeśli mamy już wybrany namiot spełniający nasze oczekiwania przychodzi czas na równie ważny element karpiowego obozowiska, czyli śpiwór. Nie można chyba wyobrazić sobie nic gorszego od nieprzespanej przez niską temperaturę nocy? Nasze karpiowe kołdry mają zapewnić nam komfort termiczny podczas najniższych temperatur. Wśród nich możemy zauważyć podział na – śpiwory 3, 4 i 5-sezonowe.
Według producentów pierwsze z nich poleca się do wędkowania podczas temperatur nie niższych niż 8°C, kolejne do około 0°C, natomiast ostatnie aż do minusowych. Oprócz tego możemy zauważyć sporo różnic pomiędzy tymi karpiowymi, a turystycznymi. Po pierwsze są one znacznie większe, masywniejsze, wyposażone w grube, niezacinające się suwaki, które rozsuwają się w sekundę podczas brania. Karpiowe śpiwory dodatkowo posiadają specjalne pasy, które umożliwiają przypięcie do łóżka (o ile nie korzysta się z bardzo fajnego rozwiązania jak sleep system), tak abyśmy nie pobiegli razem ze śpiworem do wędek podczas brania wyrwani ze snu. Jak więc się już domyślacie, na tę porę roku najlepszym wyborem jest śpiwór 5 sezonowy. Jeśli jednak nie posiadamy właśnie takiego w swoim arsenale nic się nie stało. W sprzedaży dostępne są specjalne narzuty termiczne na łóżko (nakładane na śpiwór), które posiadają bardzo dobrą izolację termiczną, a także pokryte są wodoodpornym impregnatem. Dzięki takiej narzucie nasz 3-sezonowy śpiwór w moment zmieni się w 5-sezonowy, a my spędzimy noc w bardzo komfortowych warunkach, nawet i podczas minusowych temperatur.
Osobiście posiadam zarówno 5 sezonowy model, jak i 3 sezonowy. Z racji tego, że kocham łowić karpie o każdej porze roku i podczas każdych warunków pogodowych to nie jest tajemnicą, że moje zdrowie i komfort jest najważniejszy dlatego przykładam się wzorowo do przygotowania mojego obozowiska i to samo zalecam i wam.

Nęcenie o tej porze roku
O tej porze roku temperatura wody jest niska, a karpie będące rybami ciepłolubnymi nie mają już takiego metabolizmu jak podczas najcieplejszych pór roku. Przygotowanie miejscówki powinno być naprawdę delikatne. Wychodzę z założenia, że lepiej sięgnąć po większą ilość bardzo drobnego pelletu, który rozpuści się w wodzie w przeciągu kilku godzin, niż tony kulek, które potrzebują znacznie większą ilość czasu. Oczywiście nie oznacza to, że mamy z nich zrezygnować, bo oczywiście, że nie – jednak warto ograniczyć ich ilość do minimum, a jeśli możemy warto je skruszyć, nawet i na pył.
Moja zanęta, którą stosuję już od lat wygląda następująco – sięgam po drobny 6 mm i 2 mm pellet, czasem jest to jedynie ten drobniejszy o smaku np. kryla, który jest smakiem działającym dosłownie na większości wód. Do tego pelletu dodaję pokruszone kulki, zarówno takie na pył, jak i na większe części. Opcjonalnie można dodać niewielką ilość kukurydzy konserwowej łącznie z wodą z puszki. Ochotka to także prawdziwy hit na zimną wodę – pomimo swoich niewielkich rozmiarów jest uwielbiana przez karpie. Jeśli nie możemy zakupić żywej, to dobrym wyborem będzie zakup wysokiej jakości liquidu – takie, które posiadają w swoim składzie całą ochotkę, jak ten stosowany przeze mnie. Następnie do zanęty dodaję wodę z łowiska, liquid, mieszam i czekam. Pamiętajcie, że lepiej dodać za mało wody niż za dużo. Po dłuższej chwili ponownie mieszam i zanęta jest gotowa. Można lepić kulki. O tej porze roku polecam zrobienie kilku niewielkich kuleczek, które po wpadnięciu do wody zaczną szybko pracować.
Jeśli natomiast mowa o dokarmianiu podczas łowienia najlepszym wyborem jest nęcenie punktowe. Do niego możemy wykorzystać gotowe pasty, które służą do oblepiania obciążenia, jak również bezpośrednio naszej przynęty. Taka pasta po wpadnięciu do wody zaczyna pracować, uwalniać swoje aromaty aż w końcu ulega całkowitemu rozpuszczeniu.
Drugą propozycją są materiały rozpuszczalne w wodzie (PVA), zarówno siateczki jak i woreczki. Warto zakupić te polecane na zimniejsze pory roku, bowiem im zimniejsza woda tym materiał dłużej się rozpuszcza. We wnętrzu takiego materiału powinna znajdować się niewielka ilość delikatnej zanęty. Może być to gotowy stick mix zakupiony w sklepie, jak również nasza autorska kompozycja, czy też drobny 2 mm pellet.

Jaką przynętę zastosować?
Warto wybrać sobie 2, maksymalnie 3 smaki i właśnie na nich się skupić. O tej porze roku ryby podchodzą bardzo chimerycznie do pobieranego pokarmu, są ostrożne. Osobiście jakiś czas temu pokochałam waftersy, czyli kulki o neutralnej pływalności. Wiele osób wychodzi z założenia, że zimniejsze pory roku kojarzą się ze stosowaniem najbardziej śmierdzących przynęt, jednak mam zupełnie odmienne zdanie. Zanotowałam bardzo dobre efekty stosując słodką kulkę o smaku migdałów i kokosu. Bardzo dobrym wyborem są niewielkie bałwanki (czyli połączenie kawałka kulki tonącej z kawałkiem pływającej), pojedyncza pływająca kulka (nawet 8mm!), czy też kilkumilimetrowy pellet (jednak w przypadku tego smakołyka należy pamiętać, że po wpadnięciu do wody zaczyna znacznie szybciej pracować niż kulka, także powinniśmy co kilka godzin wyciągać taki zestaw z wody jeśli nie mamy brań). Oczywiście aromaty pochodzenia zwierzęcego także spisują się na medal. Nie zapominajmy, że naturalnym pożywieniem cyprinusów są wszelkiego rodzaju żyjątka – larwy ochotki, małże, ślimaki, raki, skąposzczety, wrotki, oczliki i wiele innych. Podczas niskich temperatur łowiłam także sporo okazów na kulki o smaku tuńczyka, czy też moje ukochane waftersy o intensywnym aromacie sfermentowanych krewetek. Jednakże należy pamiętać, że złota kulka nie istnieje, a każda woda rządzi się własnymi prawami. Na waszym łowisku może sprawdzić się kulka o smaku tuńczyka, a równie dobrze może być to gruszka. Tak więc czasem warto postawić jedną wędkę na słodko, a drugą na śmierdząco.

Zestaw końcowy
Staram się stosować bardzo proste zestawy końcowe. Korzystam z żyłki głównej o średnicy 0,33 mm do której przywiązuje odcinek żyłki strzałowej pomimo, że łowię z wykorzystaniem mojej ukochanej łódki zdalnie sterowanej Prolam Hunter 650 wraz z echosondą i autopilotem to żyłka strzałowa stanowi pewne zabezpieczenie potencjalnymi elementami, które mogą przeciąć żyłkę. Kolejnym elementem jest około 80 cm odcinek leadera bezołowiowego, który jest zakończony krętlikiem do szybkiej wymiany. Na tym leaderze mocuję również ciężarek centryczny, można skorzystać także z bezpiecznego klipsa – każdy z nas ma inne upodobania. Ja preferuję ciężarki centryczne, ale zdaje sobie sprawę, że nie każdy musi je lubić dlatego wybór należy do was. W dalszej części znajduje się już tylko przypon. Myślę, że przypon to kwestia bardzo indywidualna. Najważniejsze, aby się nam on po prostu sprawdzał
Autor Kasia Kozłowska
inżynier ichtiologii i akwakultury, wielka pasjonatka wędkarstwa karpiowego i ambasadorka Prolamu. Autorka wielu artykułów wędkarskich, w których dzieli się wiedzą i doświadczeniem. Jej relacje znad wody można śledzić także w mediach społecznościowych.
Instagram – Kasia_kozlowskaaa
TikTok – @kasia_kozlowskaaa
Facebook – Kasiaakozlowskaaa